Wpisz słowo kluczowe

Święta to ulubiony kubek gorącej czekolady

Święta to ulubiony kubek gorącej czekolady

Święta kojarzą mi się z kubkiem gorącej czekolady z piankami, bitą śmietaną i cynamonem pitej z ulubionego kubka. Pluszowym kocem, wełnianymi skarpetami i fotelem, na którym można spędzić resztę swoich dni. Jak przeczytałam ostatnio, trzeba mieć defekt mózgu, żeby czerpać z tego radość.

Może dlatego jest to jedyny okres w roku, w którym ludzie stają się absurdalnie radośni, a robienie drobnych rzeczy wprawia ich w błogi nastrój, gdzie przestają istnieć wszystkie zmartwienia świata? Święta przynoszą dobre samopoczucie razem z choinką, pierwszym grudniowym śniegiem, czerwienią wymieszaną ze złotym brokatem i watą imitującą zarost Świętego Mikołaja. Kolorowo, ale jednakowo wszystko układa się w całość i chociaż dalej nienawidzi się sąsiada puszczającego zbyt głośno muzykę, koleżanki z ławki, nauczycielki od historii czy faceta z samochodu który jedzie przed Tobą i doprowadza Cię do nerwicy, to jednak wciąż jest Ci lekko na duchu i możesz wybaczyć wszystko wszystkim.

Wybaczasz, bo najważniejsze jest znalezienie idealnego prezentu świątecznego, kupienie najpiękniejszej choinki, przybranie jej w niekoniecznie najdroższe ozdoby, pieczenie ciasta świątecznego z rodziną czy lepienie pierogów z grzybami i kapustą. W końcu święta składają się w połowie z grzybów i kapusty w pierogach. Sama siadam z kubkiem herbaty z malinami i przeglądam pomysły na prezenty, inspiracje dekoracyjne, tworzę projekty, listy zadań i bawię się – zwyczajnie bawię. Bo mam poczucie, że te nasze święta dają jedyny w sobie komfort psychiczny, że można wszystko. Że można cieszyć się bezkarnie z tych drobnych rzeczy, że można czerpać radość z ciepłego kocyka i można w nieskończoność oglądać świąteczne vlogi i dziergać ozdoby.

Może w święta wszyscy mamy jakiś bliżej nieokreślony defekt mózgu, że po pracy cieszy ulubiony kubek z czekoladą, ciepłe skarpetki, kąpiel w bąbelkach, wtulony w Ciebie pies lub mąż lub dziecko. Ten komfort psychiczny, że można cieszyć się bezkarnie z tych drobnych rzeczy, że można czerpać radość z kocyka i można w nieskończoność oglądać świąteczne vlogi i dziergać ozdoby.

A może po prostu każdy z nas posiada w sobie tą niewidzialną cząstkę dążącą do czerpania przyjemności z prostego życia, niezależnie od tego co dzieje się dookoła. Może każdy z nas, mimo codziennych frustracji, porażek i żalu, w głębi siebie dąży do tego, by robić proste rzeczy? Takie wypełniające nas po uszy ciepełkiem i poczuciem bezpieczeństwa?

Blogerka. Perfekcjonistka. Fascynuje się robieniem zdjęć gołębiom i czasem ludziom. Za dużo współczuje, za mocno przeżywa. Nie znosi hejterstwa. Najchętniej zapobiegła by wszystkiemu.

Może Cię zainteresować